Złe chomiki 2011-11-27 19:36:17
Czy ktoś może wie dlaczego do stu chomików, nie mogę na Shelfari edytować przeczytanej książki. Ani kiedy, ani dodać tagow wkurzające brrr!
Poza tym przeziebienie i czytam <i>Wielka księga ekstremalnego science fiction</i>, na pólce już dorzuciłam sobie Strossa, jeśli teraz mi się nie spodoba, to kichać go, że taki super jest ;) I VanderMerra, też dostanie swoją szanse, poza tym Jabłoński bom ciekawa czy mi się tam spodoba jak B i V :) I dużo innych, tlyko czasu brak, heh.
skomentuj (0)
RPG 2011-11-10 21:50:21
Tak, tego było mi brak. Druga sesja od przyjazdu. Klimat też niby Warhammerowy tylko 40.000 ;)
Same, same but different. Wrażenia... chce więcej, brakowało mi siedzenia ze znajomymi, kombinowania i węszenia spisków. Oraz pewnej dozy nieufności w stosunku do wszystkiego ;)
Tak po prostu lubię grać i nie zamierzam z tego wyrastać. A teraz powinnam iść pisać postać do zwykłego Młotka.
Sezon grania uważam za otwarty bo sezon LARPowy oficjalnie został otwarty Pratchettowskim LARPem :) A teraz niby drugi się szykuje i też niby go robimy. We will see.
"Walk softly, and carry a big gun" ;)
skomentuj (0)
jesień 2011-10-28 13:43:03
Miałam pisać o tylu rzeczach, ważnych, irytujących i w ogóle pałętających się pod nogami. Ale jakoś zawsze nie było czasu, albo byłam tak zmęczona, że padałam na pysk więc będzie o niczym.
Mam dynie. W drodze jeszcze dwie, choć jedna pewnie tylko jadalna. Zamachała do mnie wczoraj z wystawy i na moje szczęście wracałam z pracy ostatnim autobusem bo inaczej miałybyśmy obie upojny spacer przez pól miasta.
Dynia dumnie dyniuje a poza tym stoi. A ja mam ogromną ochotę na coś z dyni. A, że dziś widziałam mieszankę meksykańska nan evil plan na dynie po meksykańsku a do tego grzane wino z przyprawami i pomarańczami. W sumie brakuje mi tylko wina już do tego by rozpocząć ów niecny plan... gorzej z moim gotowaniem. I jak z winem dam se radę, to nie wiem jak z dynią ;) We will see już w poniedziałek :)
W poszukiwaniu rożnych dziwnych różności typu świeczki, olejki i wiedza, trafiłam sobie do małego sklepiku. Zarzucony on jest wszystkim i niczym, wahadła, książki, kamienie półszlachetne itd - wiedzmiarstwo i czarostwoi;) no i pani. Coś tam kupiłam u pani i ucięłam sobie pogawędkę, właściwie to nie planowałam ale miło się z panią rozmawiała. I chwilkę po wyjściu ze sklepu doznałam uczucia iż oto stało się coś bardzo pozytywnego i nawet ważnego... tylko za chomika nie wiedziałam w sumie co. Bardzo dziwne uczucie.
Poza tym random. Idę dziś na ostatnie planowanie naszego LARPa. Godzina zero jest już jutro około 15. A my właściwie nie mamy mechaniki ale co tam, szczegół. Mamy jak na razie wszystkich graczy, choć jedna z ważniejszych postaci [ tia... one są wszystkie jednymi z ważniejszych ;) wedle nas] chce się usilnie rozchorować. Nie ma! Nie pozwalam, herbatka, winko, chilli i spać!
W sumie fajnie sie pisze LArpa do czegoś o czym się niewiele wie... ale co tam ja i A nie napiszemy LARPa w klimacie Prattchetowskim? Właściwie to już napisałyśmy teraz tylko pozostaje puścić to wszystko w ruch, złapać jakąś przekąskę i czekać aż obejmie to przyjemny chaos albo nastąpi wielka niezaplanowana klęska... all in all it's all about good fun, isn't it? :)
Wszystko fajnie a tutaj późno się robi. A mechanika sama się nie napisze... nie wiem co prawda czy my ją napiszemy ale sie obaczy a przynajmniej jakąś dobrą herbatkę wypije :)
Właściwie miałam wspomnieć, iż piękną jesień dziś mamy.... słońce, ciepło i liście spadają z drzew jak trzeba super. Może zdarzę jakieś zdjęcia w mieście cyknąć zanim to wszystko szaruga i mokość zje ;/
skomentuj (0)
Zawiera 2011-10-04 22:35:55
olej z wiesiołka - nie wiem co to, ale nazwe ma cudną ;)
poza tym prawie chory kot z książką, na tapecie Pratchett bo Peter Watts się skończył, gdzieś zalega na wpół napisana notka o panu Wattsie... ale ona ciągle czeka na skończenie i wklepanie... i poczeka chyba więcej, no dobra idę ze Strażą łapać przestępców. W końcu trzeba się podszkolić na larpa... szczególnie jak się go nieby wspólorganizuje i ma się pomagać w pisaniu scenariusza... groza! Ciapki, mrok! I chomiki kwantowe. W sumie jak już przywołałam chomika kwantowego to ja się pytam a gdzie kawa?
A tu nic trzeba się zadowolić kubkiem [ ha za to w koty] i owocową cherbatką na zimę :)
btw. Jak ten blog to robi, że za każdym azem czcionka nr.2 ma inną wielkośc i styl nie pojmuje w sumie ;)
skomentuj (3)